PARTNER PORTALU partner portalu wnp.pl
Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Prof. W. Mielczarski: URE źle zinterpretował prawo

Autor: wnp.pl (Ireneusz Chojnacki)
25-09-2014 14:38
Prof. W. Mielczarski: URE źle zinterpretował prawo
Fot. PTWP

- Szacuję, że dodatkowe koszty dla odbiorców energii wynikające z działań spekulacyjnych samej energetyki wiatrowej mogą wynieść w najbliższych latach 200-300 mln zł rocznie. Najprostszy sposób uniknięcia tych kosztów to wycofanie się URE z - moim zdaniem - błędnej interpretacji prawa energetycznego - mówi prof. Władysław Mielczarski, Politechnika Łódzka.

Obowiązek zakupu energii z OZE przez sprzedawców z urzędu to jest rozwiązanie, które wytrzymało próbę czasu, czy przeciwnie?
- To rozwiązanie od początku było złe, bo jest nierynkowe. Zmusza po prostu pewną grupę firm, czyli tzw. sprzedawców z urzędu, do zakupu energii, a wszyscy, którzy produkują energię powinni ją sprzedawać na rynku. Gdyby tak było to duzi producenci OZE daliby sobie znakomicie radę, a koordynacją sprzedaży z mniejszych źródeł natychmiast zajęliby się agregatorzy obrotu. W Polsce zostało stworzone biurokratyczne rozwiązanie nadmiernie chroniące interesy producentów energii z OZE.

To generalnie rzecz biorąc, bo przy tym sprzedawcom z urzędu kazano kupować energię z OZE po cenie, która jest ustalana raz na rok, a ceny przecież się zmieniają i stąd postulaty, żeby ta cena była ustalana częściej. Takie rozwiązanie to jednak byłoby tylko polerowanie systemu, który pozostałby zły. Obliczenia wskazują, że od roku 2005, od kiedy funkcjonuje to rozwiązanie dodatkowe koszty zakupu OZE przekroczyły 500 mln zł. Te koszty musieli pokryć odbiorcy energii.

W takim razie możliwość stosowania arbitrażu cenowego przez wytwórców OZE, czyli prawo wyboru między cenami rynkowymi, a ceną sprzedawcy z urzędu , ocenia pan krytycznie, czy jednak nie?

- Do wytwórców OZE trudno mieć pretensje. To interpretacja prawa energetycznego przez prezesa URE z maja ubr. otworzyła im furtkę do spekulacji. URE wskazał, że wytwórca energii z OZE może wybrać podmiot bilansujący i sprzedawać temu podmiotowi energię elektryczną w wybranych przez siebie godzinach doby i dniach tygodnia. W efekcie, gdy ceny na rynku są wyższe niż cena zakupu sprzedawcy z urzędu to energia z OZE trafia na rynek, a gdy jest odwrotnie to sprzedawcy z urzędu zmuszani są do jej zakupu. W sumie oznacza to, że w praktyce działają dwa rynki obrotu energią z OZE - konkurencyjny i regulowany, ale tylko producenci energii z OZE mogą przechodzić z rynku na rynek.

Pana zdaniem URE pomylił się we wskazanej interpretacji prawa energetycznego, czy dokonał prawidłowej wykładni?

- Moim zdaniem URE źle zinterpretował prawo, bo owszem powinien wskazać, że wytwórca z OZE ma prawo wybrać komu sprzedaje energię, czyli czy na rynku, czy sprzedawcy z urzędu, ale z zastrzeżeniem, że nie można dowolnie działać w dwóch segmentach rynku: konkurencyjnym i regulowanym, bo jest to wbrew podstawowej zasadzie rynkowej tzw. unbundling. Efekt bowiem jest taki, że korzystając z uchylonej furtki producenci energii z OZE uzyskają znaczne dodatkowe przychody kosztem odbiorców energii.



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


44 374 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

PARTNERZY

  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP