Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Przykre greckie lekcje dla polskiej energetyki

Autor: Prof. Konrad Świrski, ekspert ds. energetyki i IT, Politechnika Warszawska, prezes zarządu Transition Technologies
29-06-2015 12:27

Polityka europejska jak każda inna jest brutalna, bezwzględna i dyktowana przez tych, którzy mają realną siłę. Europejskie regulacje energetyczne będą szły w kierunku wypadkowej interesów niemieckich, francuskich i kilku innych europejskich państw, a na pewno nie będą miały sentymentów do polskich problemów i kosztów.

Współczesny świat dawno odszedł od prostych i zrozumiałych reguł, które można opisać równaniami matematycznymi i oparł się na mętnych analizach i opracowaniach. Emocjonujemy się końcem czerwca i możliwością upadku ekonomicznego Grecji. Patrząc na Greków nie powinniśmy zapominać, że być może ich politycy fałszowali statystyki, jednak teraz cenę za to płacą zwykli ludzie (największa ilość godzin pracy w Europie to teraz właśnie Grecja – Polska jest na drugim miejscu). Widząc natomiast greckie protesty i narastającą frustrację warto sobie uzmysłowić, co tkwi pomiędzy wierszami narzekania na greckie długi.
Kiedy w 2009 roku wybuchł kryzys finansowy, Grecja była zadłużona na około 150 mld euro i już wtedy miała problemy finansowe. Jednocześnie w tym czasie zwiększył się koszt obsługi kredytów, które niezmiernie łatwo było zaciągać będąc w strefie Euro. Po latach programów pomocowych i hojnego wsparcia Europy, dziś Grecja jest zadłużona na 320 mld euro. Istotne jest jednak to, kto pożyczał środki pieniężne Grecji.

Ratować banki Niemiec i Francji

O ile na początku w greckim problemie partycypowały przede wszystkim banki komercyjne (niemieckie na ok 30 mld euro, a francuskie na 60 mld euro) to teraz zaangażowanie banków komercyjnych spadło do zera. Cały program ratowania Grecji prowadzono pod hasłem rozlania się problemu nie tylko na Ateny i greckie wyspy, ale również bankructwa niemieckich i francuskich banków, co dodatkowo mogło spowodować problem w realnych aktywach. Dlatego też, wielki program pomocowy i kolejne miliardowe transze kredytów, doprowadziły do tego, że dziś Europa ma w greckim długu dwa razy więcej udziału, tyle tylko, że w organizacjach quasi-państwowych. W chwili obecnej zdecydowanie mniejszy udział ma Międzynarodowy Fundusz Walutowy– 30 mld euro oraz kilka państw europejskich bezpośrednio pożyczających gotówkę. Główny udział ma jednak Europejski Fundusz Stabilizacji Finansowej.
To dość specyficzny twór, który nie jest ani bankiem, ani funduszem sensu stricte (nie ma swoich assetów), ale za to jest własnością państwową - Niemców (29 proc.), Francji (21 proc.), Włoch (19 proc.) i innych. Opiera się on na gwarancjach i papierowych podpisach, a nie na żadnych realnych pieniądzach. Realny dług z 2009 roku, dziś wynosi dwa razy więcej. Należy więc rozumieć zwykłych Greków, którzy z własnej kieszeni nie są w stanie nic już wyłożyć. Warto więc uważać na przykłady europejskiej solidarności i przede wszystkim pilnować rodzimych polityków – za długi odpowiadać będą zawsze zwykli obywatele.

KOMENTARZE (9)




SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


44 648 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

PARTNERZY

  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP