PARTNER PORTALU partner portalu wnp.pl
Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Wokół ustawy wiatrakowej - za i przeciw - debata redakcyjna Nowego Przemysłu (cz. 3)

Autor: wnp.pl (Off, ICh)
04-04-2016 07:18 |  aktualizacja: 04-04-2016 07:23
Wokół ustawy wiatrakowej - za i przeciw - debata redakcyjna Nowego Przemysłu (cz. 3)

Debata odbyła się 23 marca br. w Warszawie.

Fot. PTWP (Paweł Pawłowski)

Przedstawiamy ostatnią część relacji z debaty, jaką redakcja Nowego Przemysłu i portalu wnp.pl zorganizowała w związku z mającymi nastąpić istotnymi zmianami regulacyjnymi rynku OZE.

Debata „Odnawialne źródła energii. System wsparcia i inwestycje” odbyła się 23 marca br. w Warszawie. Jej głównym tematem był projekt ustawy o inwestycjach w energetyce wiatrowej (zwanej ustawą „wiatrakową” lub „odległościową”).

W dyskusji uczestniczyli:

• Tomasz Żuchowski, podsekretarz stanu, Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa

• Bohdana Horackova, prezes zarządu, CEZ Polska

• Jaromir Peconka, prezes zarządu, Eco Wind Construction

• Wojciech Cetnarski, prezes zarządu, Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej

• Jacek Giziński, partner, DLA Piper

• Beata Wiszniewska, dyrektor generalny, Polska Izba Gospodarcza Energetyki Odnawialnej

• Janusz Piechocki, zastępca przewodniczącego zarządu, Stowarzyszenie Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej

Debatę moderował Jacek Ziarno, pierwszy zastępca redaktora naczelnego Nowego Przemysłu.

CZĘŚĆ III

Czytaj także części: pierwszą i drugą debaty

Jacek Giziński, partner, DLA Piper

Fot. PTWP (Paweł Pawłowski)


- Mamy do czynienia z ustawą, która reguluje, ale dotyczy naszych praw - własności - i wolności konstytucyjnych - przede wszystkim wolności prowadzenia działalności gospodarczej. Można je ograniczać, ale takie ograniczenia muszą służyć określonym celom, a ich skala musi być do tego celu proporcjonalna.

Mam wrażenie, że rozmawiamy o projekcie ustawy, mającej chronić mieszkańców przed negatywnym wpływem elektrowni wiatrowych na ich zdrowie i życie, a jednocześnie słyszę, że chodzi o to, jakoby energetyka odnawialna rozwijała się w Polsce w sposób niekontrolowany, a normy tworzono „na korzyść wiatraków”.

Nie zgadzam się, że w polskim systemie prawnym do tej pory nie istniały normy, które miały zabezpieczać interesy mieszkańców. Zajmujemy się m.in. zakupem i sprzedażą udziałów w spółkach, które prowadzą inwestycje wiatrowe. Każdą inwestycję poprzedza gruntowna analiza środowiskowa, są normy hałasu, którym turbiny muszą podlegać, są zasady planowania.

Wprowadzenie regulacji opartej o nie wiadomo jakie kryteria, polegającej na ustaleniu sztywnej odległości wiatraków m.in. od zabudowań mieszkalnych, to jest, moim zdaniem, ingerencja w prawo własności właściciela, któremu w sposób nieproporcjonalny ogranicza się możliwość dzierżawy gruntu czy postawienia na nim własnego wiatraka.

Można stworzyć takie reguły wydatkowania funduszu partycypacyjnego, żeby na przykład 80 proc. funduszu było wydane na terenach sołectw, w których stoją wiatraki. I to są wtedy konkretne systemowe regulacje rozwiązujące problemy, z którymi dzisiaj borykają się posłowie, ministerstwo i branża.

Tomasz Żuchowski, podsekretarz stanu, MIB


Fot. PTWP (Paweł Pawłowski)
- Nikt nie wstrzymuje inwestycji w toku ani tych, w których złożono już wnioski o pozwolenie na budowę. Jeśli zaś mamy do czynienia z decyzją o warunkach zabudowy, która nie została zmaterializowana, to inwestor nie poniósł żadnych kosztów. Zmaterializowanie jej następuje dopiero w chwili złożenia wniosku i przepisy przejściowe dają wnioskodawcy gwarancję stabilności procesu inwestycyjnego. Opinia Sądu Najwyższego jest tu jednoznaczna - i nie ma tu żadnych zagrożeń konstytucyjnych.

Jeśli chodzi o podatki… Każde państwo może zmieniać normy podatkowe - pod warunkiem, że wejdą w życie od nowego roku. I normy dotyczące definicji obiektu weszłyby w życie od 1 stycznia 2017 r.

Co do aspektu planistycznego - mam nadzieję że wszystkie władze gmin również zaplanują swoją przestrzeń i nie będą jej rozdawały jak tanie wejściówki do teatru, bo zbliżają się wybory, lecz powiedzą ludziom jasno: granice naszego rozwoju wyglądają tak i tak, tyle mamy możliwości budowy mieszkaniowej, tyle gruntów pod projekty komercyjne.

Tak ujęty aspekt planistyczny to gwarancja stabilności w inwestowaniu. Nie można powiedzieć, że projekt ustawy tę stabilność znosi, lecz dodaje kolejny instrument - odległościowy, tak jak jest to w Bawarii, Danii czy Szkocji. Nikt nigdy nie zabierze gminom prawa do planistycznych decyzji dotyczących ich obszaru.

Ten projekt wziął się z głosów ludzi. Mamy obecnie 600 komitetów protestacyjnych, ponad 50 stowarzyszeń wystąpiło w ciągu czterech miesięcy do wnoszących o uregulowanie „materii odległościowej”.

Dziś sąsiedzi inwestycji wiatrowych - z uwagi na najczęściej występujące przypadki udostępniania dzierżawionych gruntów - nie są stroną postępowania. Gdyby było inaczej, to skala niezadowolenia społecznego nie byłaby taka, jak dziś. Brak tej podmiotowości pozwala inwestorom błędnie uznawać, że problemu nie ma.

Kwestia 10-krotności odległości także nie wzięła się znikąd. Państwowy Zakład Higieny rekomenduje dystans 2 kilometrów, uznając bliższą odległość za szkodliwą dla ludzkiego zdrowia. Prawo musi być dla człowieka; nie można przekonywać, że jakiekolwiek normy powinny obowiązywać wbrew człowiekowi. To ważne przy stanowieniu dobrego prawa.

Beata Wiszniewska, dyrektor generalny, Polska Izba Gospodarcza Energetyki Odnawialnej

Fot. PTWP (Paweł Pawłowski)


- Elektrownie wiatrowe działają w świecie od 30 lat. Są regularnie prowadzone badania dotyczące szkodliwości infradźwięków - przez WHO, a także polskie politechniki, które jasno wskazują, że takiego negatywnego wpływu nie ma. Normy odległościowe w krajach europejskich, w których są większe niż 800 m mówią o maksymalnej odległości rekomendując decyzję władzom gminy. PZH nie wykonywał żadnych badań i zapewne dlatego rekomenduje 2 km „na wszelki wypadek”.

Wojciech Cetnarski, prezes zarządu, Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej


Fot. PTWP (Paweł Pawłowski)
- Jeśli coś robimy dla ludzi, to dajmy ludziom możliwość decydowania. Posłowie tego prawa ich pozbawiają, ze względu na sztywną odległość. Można przygotować wytyczne i zalecenia, ale ostateczna decyzja powinna należeć do społeczności lokalnej.

Co do protestów społecznych mających być wykładnikiem skali problemu. Ciekaw jestem, jaka część tych protestów potwierdziła swoją zasadność w oparciu o decyzje sądów. Jak to jest z tą niezgodą, skoro według różnych badań 80 proc. społeczeństwa popiera rozwój energetyki wiatrowej? (...)

Formułą godzącą interesy społeczności lokalnych i energetyki wiatrowej lądowej być może mógłby się okazać udział mieszkańców w korzyściach z inwestycji wiatrakowych. Doświadczenia krajów zachodnich mówią o tym, że tam, gdzie społeczności lokalne czerpią takie korzyści, poziom akceptacji inwestycji wiatrowych znacząco rośnie. Takie mechanizmy jak gminny fundusz partycypacyjny, czy instrumenty dłużne mają charakter systemowy i rozwiązują problemy społeczności, inwestorów i posłów. Chcemy o nich rozmawiać, ale nie, jeśli mamy zapłacić czterokrotnie wyższy podatek.

Bohdana Horackova, prezes zarządu, CEZ Polska


Fot. PTWP (Paweł Pawłowski)
- Jesteśmy otwarci, by proponować rozwiązania niepowodujące takich problemów dla inwestorów. Chodzi nam o to, byśmy mieli czas na przestawienie takich propozycji.

Jaromir Peconka, prezes zarządu, Eco Wind Construction


Fot. PTWP (Paweł Pawłowski)
- Nie rozumiemy, że tak ważna ustawa jest procedowana przez posłów bez udziału nie tylko przedstawicieli inwestorów, ale i bez wysłuchania opinii ekspertów. Tymczasem to w nas, inwestorów, uderzą skutki tej ustawy, to my jesteśmy narażeni na straty. To prosta matematyka i pragmatyzm - jeśli ustawa wejdzie w życie w takiej formie, to - nie ukrywam - zapukamy do ministerstwa z rachunkiem.

Proponujemy, by ten projekt zwrócić do konsultacji, a dyskusje sprowadzić do konkretnych, praktycznych i szczegółowych kwestii, wykorzystania rozwiązań z krajów, gdzie ta branża funkcjonuje dłużej, do szukania kompromisu w konkretnych sprawach.

Tymczasem mamy do czynienia z stworzeniem atmosfery niepewności, która może się przenieść na potencjalnych inwestorów wielkoskalowych, globalnych z innych branż patrzących na kraj całościowo.

Pan Minister mówi o okresie przejściowym zabezpieczającym prawa inwestorów. Otóż my nie uważamy, by prawa inwestorów były zabezpieczone. Tymczasem w sytuacji, gdy od 2010 roku zmieniają się przepisy od zielonych certyfikatów poprzez system aukcyjny po obecne jego zawieszenie i wielką niewiadomą dotyczącą kwestii, o których dziś rozmawiamy, to my z naszym projektem wartym setki milionów naprawdę nie wiemy, co mamy zrobić.

Jacek Ziarno, pierwszy zastępca redaktora naczelnego Nowego Przemysłu


Fot. PTWP
- Pamiętajmy, że prace nad ustawą o OZE trwały już za poprzedniego rządu. To fakt. Druga sprawa - ustawa ta będzie w parlamencie przedłożona przez rząd; nie jest to projekt poselski. Środowiska związane np. z fotowoltaiką - podkreślając swe obawy i wątpliwości - widzą ze strony resortu energii wolę rozmów, konsultacji. One trwają. W przypadku tzw. ustawy odległościowej, dotyczącej farm wiatrowych, a jest to projekt poselski, taka konsultacja społeczna czy dialog społeczny jest śladowy. A planowane zmiany legislacyjne odbiją się na energetyce i budżecie państwa, ale także wpłyną na inwestycje firm, samorządy i rynek pracy.

Janusz Piechocki, zastępca przewodniczącego zarządu, Stowarzyszenie Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej


Fot. PTWP (Paweł Pawłowski)
- Była tu mowa o 600 komitetach protestacyjnych, ale nikt nie mówił o reakcjach społeczności na terenach, gdzie farmy już funkcjonują. Liderami tych protestów są zazwyczaj ludzie z miasta, pracujący w dużych ośrodkach miejskich, gdzie hałas ani smog im nie przeszkadza, ale w trakcie wypoczynku na daczy nie mogą znieść widoku czy dźwięku wiatraka. Większość delegacji samorządowych z innych ośrodków odwiedzających Margonin wyjeżdża w przekonaniu, że tu da się żyć, a gmina rozwija się m.in. dzięki podatkom od wiatraków. Wielu z tych gmin stawia się potem elektrownie wiatrowe. Zapraszam do siebie posłów z podkomisji, przyjeżdżajcie do Margonina, wysłuchajcie drugiej strony.

Tomasz Żuchowski, podsekretarz stanu, MIB


- Jeśli projekt ustawy składa grupa posłów, to musi on rozwiązywać szczególnie ważne społecznie kwestie, czy ludzkie dylematy albo ważne z punktu widzenia państwa, a niepodjęte w porę. Tak jak w każdym parlamencie konsultacje w przypadkach inicjatyw poselskich nie odbywają się w takim reżimie jak przy projektach rządowych.

Beata Wiszniewska, dyrektor generalny, Polska Izba Gospodarcza Energetyki Odnawialnej


- Wszyscy jesteśmy zainteresowani, by sprawę doprowadzić do pomyślnego zakończenia, ale musimy zauważyć, że tworzą się mity wykorzystujące brak świadomości pewnych faktów - tak jak to się ma z rzekomą szkodliwością infradźwięków. Dziś powoływanie się na jakiekolwiek badania o braku takiego wpływu jest mało skuteczną próbą zapędzenia dżina z powrotem do butelki.

Dlatego podkreślam rolę kształtowania świadomości społecznej, byśmy nie mieli do czynienia z kolejnymi bezprzedmiotowymi protestami, a pamiętali o tym, że ponad 40 tys. ludzi ginie z powodu zanieczyszczeń emitowanych przez instalacje węglowe. Nie znam natomiast przypadków, by ktoś ucierpiał z powodu pracy turbiny wiatrowej. Tymczasem te domniemane zagrożenia uzasadniają drastyczne wobec branży rozwiązania prawne.

Jacek Ziarno, pierwszy zastępca redaktora naczelnego Nowego Przemysłu


- Energetyka wiatrowa to jeden z segmentów OZE. Następne zmiany przyniesie nowelizacja ustawy o OZE, która powinna wejść w życie z początkiem II połowy br. (do tego czasu zostało wstrzymane wejście w życie m.in. aukcyjnego systemu wsparcia OZE). Czego państwo się spodziewają się po tej nowelizacji, czego się obawiają, a jakie ewentualne zmiany gotowi byliby poprzeć?

Beata Wiszniewska, dyrektor generalny, Polska Izba Gospodarcza Energetyki Odnawialnej


- Zupełnie nie wiem, czego się spodziewać. Jedynym sygnałem jest ten mówiący o możliwym odejściu od sytemu wsparcia aukcyjnego - zresztą bardzo trudnego w stosowaniu. Myślę że największym wyzwaniem dla resortu energii jest to, by poprawić te zaniedbania z ostatnich lata, a przede wszystkim brak strategii rozwoju polskiej energetyki. Z naszych analiz wynika, że w Polsce jest miejsce dla różnych rodzajów energetyki - dla wiatrowej jako najtańszej energetyki odnawialnej i dla unowocześnionej energetyki węglowej, dla biogazowni jako źródła sterowalnego użytecznego w bilansowaniu, podobnie jak dla fotowoltaiki tak ważnej z punktu widzenia prosumentów.

Wojciech Cetnarski, prezes zarządu, Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej


- Prace nad polityką energetyczną państwa do roku 2050 zamarły w ubiegłym roku. Uzyskanie dla takiego, opartego o rzetelne analizy i oceny, dokumentu konsensusu politycznego, wykluczającego sytuacje, w których każda partia ma własną wizję rozwoju sektora, uważam za absolutny priorytet.

Nie kwestionuję prawa rządzących do realizacji własnej polityki gospodarczej, ale musi być ona osadzona w realiach ekonomicznych i technologicznych.

Materiał opracowali: Oskar Filipowicz, Ireneusz Chojnacki

Czytaj także:
Specjalny serwis informacyjny wnp.pl na temat ustawy wiatrakowej





SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


43 693 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

966 189 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 663 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

PARTNERZY

  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP